Day 4

Kiepsko, kiepsko, kiepsko! DAMN!

No dobra - spac poszlam ok 3, wiem.. masakra. Pobudka cos pomiedzy 10-11, czyli znowu lipa.

Sportu dzisiaj zadnego nie bylo.. niestety. No chociaz.. jesli sprzatanie mieszkania mozna zaliczyc jako sport to cos jednak bylo

Sniadanie.. kawa gotowa mrozona.. znowu ten serek brie.. ale spokojnie zjadlam juz calosc czyli jakies 1/4 serka i juz go nie ma!

Losos surowy - moze 100 - 150 g, z sosem sojowym i wasabi.

Planowalam rowniez zjesc musli, z otrebami i dwoma malymi jogurtami o smaku jagody ale.. moze klika lyzeczek zjadlam.. reszte wyrzucilam.. cos nie mialam ochoty pomimo tego, ze apetycznie wygladalo.

Pije duzo wody w ciagu dnia, herbatka przed snem odchudzajaca tez bedzie.. ostatnia juz.. za tydzien kupie nowe opakowanie. Jest calkiem fajna przemiana materii po niej

Pozniej hmm jajecznica z dwoch duzych jajek, jednej sredniej cebuli i dwoch parowek.

Zjadlam jeszcze ok 15-20 oliwek czarnych. I wszystko.. czyli znowu zle sie odzywiam.. spoko wiem, pracuje nad tym.

Do jutra

6.9.13 22:33

Werbung


bisher 0 Kommentar(e)     TrackBack-URL

Name:
Email:
Website:
E-Mail bei weiteren Kommentaren
Informationen speichern (Cookie)


 Smileys einfügen