100,2

Liczby mowia same za siebie.. wrocilam do punktu wyjscia, juz raz z takiej liczby schodzilam w dol i tym razem to zrobie ale do konca!

Dzisiejszy dzien hmm.. kiepsko idzie mi odzywianie sie.. z racji tego, ze wstalam o 11 (poszlam spac o 2 - troche sie tlumacze), dlatego tez pora posilkow jest mocno przesunieta;/ 

Sniadanie? - 11 godzina - musli, otreby zytnie i owsiane, jogurt bio bio naturalny (100 g), caly jeden banan (za bardzo dojrzaly - juz lekko sfermentowany). Nie pamietam czy pilam rano kawe ale zapewne tak wiec dodaje ja do listy.. oczywiscie z mlekiem.

Pozniej.. hmm podjadam.. drugi banan.. okolo 3 grubszych plasterkow sera brie (mojego meza), mala opuncja figowa, filizanka kawy z mlekiem (niepotrzebnie do kawy daje syrop, musze nad tym popracowac aby go nie dodawac, jest bardzo slodki.

Na kolacje czyli miedzy 18-19 jadlam prawie dwa talerze (jakby jeden to za malo?) zupy ogorkowej. No coz...

Wypilam zdecydowanie za malo wody, napije sie zaraz herbatki figura1 i pewnie pojde polezec w wannie ahh.. najwazniejsze.. biegalam dzisiaj!!

No zapomnialam sie pochwalic najwazniejszym mysle, ze lacznie 35-40 min bylo biegania, reszta 20-25 min spacerku. Po wczorajszym skalperze mam troche zakwasy ale bieganie jakos mi to wszystko chyba rozruszalo, mysle, ze jutro rano po sniadaniu tez pojde pobiegac.

No nic.. trzymam sie i dzialam. Popracowac musze nad posilkami.. wiem.. postaram sie

 

4.9.13 21:21, kommentieren

Werbung


Today is The Day!

Zalozylam ten blog tylko i wylacznie dla samej siebie.. tak kontrolnie. Pewnie za jakis czas pojawia sie tutaj zdjecia.. w chwili obecnej nie mam ochoty na siebie patrzec spokojnie - zdrowa niechec

Juz tyle razy to mowilam i tylko ja wiem, ze tym razem czuje, ze to na powaznie. Nareszcie

Od jutra waga ponownie zawita w mojej lazience. Bedzie mi towarzyszyc mysle, ze conajmniej do lipca 2014 roku. Zobaczymy

Co do posilku dzisiaj - nie ma powodu do dumy. Jajko sadzone, kawa z mlekiem, 2 male parowki, dwie mini kromki pumpernikiel z 4 plastrami szynki lososiowej, hmm.. banan. Noo i cos do czego musze sie przyznac.. kilka czekoladek takich z bombonierki. Ostatni raz!! - obiecuje sama sobie!

Pozostala mi woda do picia i jakas herbatka na noc.. pewnie zjem jeszcze pomarancz i opuncja figowa (mala).

Dzisiaj mam skalpel za soba, chociaz oszukiwalam chwilami to i tak jestem z siebie dumna. Teraz czas na kapiel i moje domowe spa. 

Mam zamiar jutro rano wstac i dzialac.. dzialac!!

No to do jutra!

3.9.13 19:11, kommentieren